piątek, 3 marca 2006

Zimowa nuda surowo wzbroniona

Podczas gdy styczen byl trudny i wpedzil nas, rodzicow, w dolek zwatpienia i rezygnacji, luty wpedza nas w niejakie rozbawienie i funduje nam lepsze widoki na przyszlosc, upewniajac nas jednoczesnie w przekonaniu, ze nie mamy co liczyc na spokoj, ale za to nigdy w zyciu nie bedziemy sie nudzic.  Gwarancja sa dwie niewiescie blond glowki pelne nieobliczalnych czasem pomyslow.
 
Wizyta z wizyta
Przemila okazuje sie wizyta naszych najblizszych szalencow z Kanady.  Gdy pojawia sie na horyzoncie wujek Raf, widze juz nie cztery, a szesc wariackich isier w oczach i moge byc pewna, ze ktos zaraz cos skreci.  Dobrze, ze Tammy trzyma reke na pulsie, bo dziewczyny i ich dorastajacy wiecznie wujaszek traca dla siebie glowy.
 
Nadaza sie okazja by wpasc do dalszej rodziny. Urodziny, mile towarzystwo wystarcza by zaczelo sie szalenstwo. Mozna przeciez od czasu do czasu wrzucic na luz, rozpuscic wlosy i slizgac sie po marmurowej odlodze.
 
 
Mozna tez czarowac obecnych pomyslowoscia twierdzac, ze swiat zamyka sie w bance.
 
Akwarium w Point Pleasant
Gdy pogoda pozwala, ruszamy na poludnie podziwiac Jenkinson’s Aquarium.  Wycieczka pelna wrazen, dzieczyny nie przestaja biegac od okazu do okazu wydajac z siebie wyrazy zdumienia, zachwytu i powatpiewania. Zaliczamy karmienie fok, egzotyczne papugi, bleknite raki i bialego aligatora.
 
Wiele dziwolagow mozna dotknac. Kto potrafi nazwac wszystkie z ponizszych zdjec?
 
Kamieniste hobby
Zachodze w glowe skad te moje dziewczyny palaja taka goraca miloscia do tak zimnych przedmiotow jakimi sa kamienie.  Kamienie, skalki, zwir wypelniaja ich kieszenie od zawsze.  Chwytam za kurtke Anity i upuszczam ja na ziemie zszokowana waga.  Sprawdzam kieszenie pelna najgorszych przeczuc po grzmocie jaki rozlega sie gdy kurtka uderza o podloge.  A tam same skarby...
 
 
Kamienie maja swoje specjalne schowki w calym domu: na schodach, w lazience, pod poduszka, w pudeleczku noszonym do szkoly...
 
 
Kamyczki mozna zdobyc wszedzie, wystarczy tylko wlamac sie na podworko sasiadki i zgarnac do kieszeni zwir ozdobny. Czasem mozna je znalezc w sklepach.
 
To dziewczyny mi uswadamiaja, ze one kochaja swoje kamyczki tak bardzo jak mamusia kocha swoje, te bardziej dorgocenne, z ktorych wyrabia coraz to nowe „bling-bling.”
 
Trzpiotka-psotka
Gdy wieje arktycznym wichrem, trzeba sie rozerwac.  Nie ma nic lepszego jak wciagniecie starszej siostry do udzialu w domowym przedstawieniu o wiedzmie i ksiezniczce zamienionej w krolika. 
 
Na drugim miejscu jest wywolywanie wiosny.  Wystarczy wciagnac na siebie letnia kiecke w kwiaty i czarowac swoje odbicie w lustrze, ktore przyniosla Wrozka Smoczkowa. Tak, ta sama wrozka, ktora zabiera opornym dzieciom skapciale smoki dbajac o ich uzebienie.
 
Mozna tez skorzytac z chwili (serio, doslownie malenkiej chwili) nieuwagi mamy zajetej w kuchni i oddac sie sie psotom i demolce.  A gdy mama pyta czemu takie straszne rzeczy sie dzieja, pada jasna jak slonce odpowiedz: „Bo ja lubie!”
 
Takie afery zazwyczaj koncza sie ogromnym poczuciem winy, ktore tonie w galonie lez, po czym znika jakr reka odjal do nastepnego razu.
 
Zima daje w kosc, ale dziewczyny jej sie nie daja urzadzajac wystepy w domu (ech, co tu duzo gadac, uszy wiedna, ale widok wynagradza wszelkie straty na zdrowiu)...
 
... i na prawdziwej scenie.

A po tak udanych chwilach obie panny bez zadnych buntow padaja jak zdechle kawki do lozek.

 
Zimowe igrzyska olimpijskie
Bieganina na zewnatrz raczej o tej porze roku w naszym klimacie nie nalezy do przyjemnosci.  Ale gdzies te zwaly energii trzeb wyladowac.  Regularnie wiec, bo codziennie, urzadzane sa igrzyska olimpijskie w skakaniu po meblach
 

w malowaniu po szkle,
w saneczkarstwie (dwojki kobiet),
w zakopywaniu sie w sniegu,
 
albo w bibule.
 
A gdy kuperki zmarzna, dopieszczamy zoladki cieplym czekolwadowym fondue z owocami,
 
 
dopieszczamy domowa zwierzyne, ta ktora lubi sie dopieszczac blisko
 
i ta, na ktora mozna tylko popatrzyc i milutko bez efektu przywolywac do siebie.
 
Mozna tez zbudowac miasteczko w salonie zastawiajac pulapki i uczac mame i tate fruwac.  Niech sie od mlodosci przyzwyczajaja.
 
Czasem udaje sie je razem zlapac rozbawione, planujace nastepny przekret, lub glosno marzace o zblizajacym sie urlopie w cieplejszym klimacie.
 
Oby do jeszcze radosniejszej wiosny!