piątek, 18 lipca 2008

W zgodzie z natura

Powracamy do natury... Juz od jakiegos czasu kupuje eco-kosmetyki typu mydla w plynie i plyny do naczyn. Tydzien temu porwalam sie na plyn do zmywarki i plyn do czyszczenia wielu powierzchni - taki jak te do szyb, w spryskiwaczu. Efekty sa zadziwiajace, srodowisko na tym korzysta. I ja tez, bo jakby mniej mecza mnie alergie. Wyczytalam, ze nasza woda jest super. Wystarczy ja przez filtr Brita przepuscic. Od lat to robie, ale do glowy mi nie przyszlo, ze te wszystkie plastikowe butelki z woda, ktore namietnie galonami kupyjemy przyczyniaja sie nie tylko do wiekszego zapelnienia wysypisk smieci, mimo, ze sa wtornie przetwarzane, ale tez zawieraja jakies obrzydliwe szkodliwe substancje. :sciana: Woda... zrodlo zycia. Trzeba jej zasoby chronic by przyszle pokolenia mialy szanse z niej korzystac na rowni z przeszlymi. Tak jak my, na splywie kanu w Pennsylwanii. :) Cudny strumien, a moze rzeczka. Cisza, zielen wokol, niedaleko tory kolejowe od zabytkowej kolejki.

Po posmarowaniu wszystkich kopyt ochraniaczem przed sloncem bierzemy sie za wiosla.

Obrazek

Jedni maja pomoc i dwa wiosla...

Obrazek

Inni maja tylko dodatkowy bagaz na pokladzie. ;)

Obrazek
Bagaz uroczy, ale strachliwy. Sciska pluszowego tukana i spiewa glosno "Row, row, row your boat, gently down the stream!" :wysmiewa:

Obrazek

Trafiamy na tame, musimy wziac oba kanu pod pachy i obejsc tame ladem. Wielokrotnie wylaze z kanu i przenosze go przez mielizne, tak kawalkami niski jest poziom wody. Suche to nasze lato.

Po 2 godzinach splywu, Anita postanawia sprobowac swoich sil jako samodzielny wioslarz. Nawet niezle jej to idzie.

Obrazek

Ale przy rwacym kawalku rzeki wpada w panike, choc woda jest po kolana. Krzyczy na pomoc, tata wyskakuje z mojego kanu i biegnie rzeka ratowac dziecko z opalow. Komiczny widok. Krzyki nie sa wspolmierne z niebezpieczenstwem, ktorego po prostu brak na takiej plyciznie. :usmiech2:

Obrazek

Dobijamy w trzeciej godzinie do pomostu. Koniec podrozy. Ledwo dysze, jestem czerwona jak burak z wysilku, mam ochote dac nura do tej krystalicznej wody, ale zdaje sobie sprawe, ze majtki od kostiumu wlazly mi w przedzial i bede swiecic obtartym od siodelka tylkiem przed masa publicznosci. :x Nie pozostaje mi nic innego jak godnie szybciorem naciagnac szorty i pomaszerowac grzecznie do auta.

Cudny ten kawalek ziemi w Pennsylvanii. Oby takich jak najwiecej pozostalo nietknietych przez ludzka reke. :kciukasy: