niedziela, 27 września 2009

Zalana woda niedziela

Taka cudownie babska, oplywajaca potokami deszczu niedziela to najlepsza okazja, by zrobic cos razem. :)

Dawno nie bylysmy tylko we trzy (nie liczac psa-wydry, ktory przekracza ostanio granice zarlocznosci i potrafi wyluskac resztke kanapki szkolnej Marthy z woreczka foliowego przez mala dziurke i wciagnac zdobycz noskiem) i dawno nie mialysmy wszystkie nastrojow tworczych.

Mimo strumieni deszczu, udajemy sie ochoczo po materialy tworcze do sklepu. Odkrywam, ze moje dziewczyny sa podekscytowane planami tak, ze zapominaja o przepychankach jakie ostatnio towarzysza nam nieodzownie przy sklepowych wizytach. Glosno planujac jakie fajne rzeczy mozna porobic na rozne okazje, ladujemy do wozka na zakupy kolejno tkaniny, wstazki, mechate druciki, styropianowe kule, czarna farbe akrylowa i mase innych drobiazgow potrzebnych nam do realizacji projektow. :usmiech2:

Szybko zjadamy lancz i siadamy do pracy - ja przy maszynie do szycia, a dziewczyny przy styropianowych kulach. Po lanczu nawet co poniektorzy dziobow nie umyli, tak spieszno bylo do farby. ;)
 
 
 
 




Podczas gdy kule schna w spokoju, skupiamy uwage na "goodie bags" na Marthy urodziny. "Goodie bags" czy tez "loot bags" to mily zwyczaj torebeczek-prezencikow dla gosci urodzinowych, ktore wrecza sie gosciom przy wyjsciu. Zamiast bezsensownego przepelniania ich cukierkami, mozna je wypelnic cieszacymi dzieci drobiazgami. W tym roku Martha jest ma nowa obsesje, w pelni przez nas podzielana, Dzwoneczek z Piotrusia Pana jest obiektem jej wzdychan i marzen. Torebki beda w tym roku specjalne, sciagane wstazkami woreczki szyte przez mame jubilatki. :niezle: A w srodku naklejki, notesiki, olowki, temperowki, gumki, lizak i gumisie.

Podczas gdy ja szyje 14 torebek, dziewczyny na zmiane wciagaja wstazki do sciagania i napychaja torebki niespodziankami. Pracuja bardzo zgodnie dzielac zadania miedzy siebie, podekscytowane, ze jak niegdys mama znalazla czas tylko i wylacznie dla nich. Slysze mase komplementow pod swoim adresem i zamiast cieszyc sie szczerze, czuje scisk poczucia winy, ze tak dawno nie bawilysmy sie w nic razem tak kompletnie dokumentnie tylko we trzy. Dzis w ich oczach jestem najlepsza mama pod sloncem, ktora nie tylko umie piec pyszne chleby i ciasta, ale tez potrafi wyczarowac mase innych fajnych rzeczy i zrealizowac kazdy pomysl. "Mamo, ty wszystko umiesz i zrobisz, co tylko wymyslisz! Jestes najlepsza mama na calym swiecie!" :rolf: Niezla ze mnie bohaterka dnia. :smiech:






Kule suche, czas zabrac sie za nastepny etap projektu. Skupienie, oczu spod grzywy nie widac, ekscytacja rosnie.


 Szesc osmionogich pajeczakow zamieszkuje od dzis nasze wnetrza. 3 panienki i 3 kawalerow (bo kazda panna musi mie pare). ;) Dziewczyny zastanawiaja sie czy nie pobiec na strych i nie poszukac im towarzystwa. Pytam, czy jak przyniosa kilka podpasionych zywych kolegow, to beda ode mnie oczekiwac przyklejenia im kolorowych kokardek na goracy klej. :smiech:
 

Zabawa trwa jeszcze 2 godziny. Druciane nogi placza sie pajakom, musze je prostowac, bo ja to najlepiej robie. ;) Na lampie widze zawieszona peruke Baby Jagi - nowe gniazdo pajakow. :wysmiewa:

Jutro kolejny dzien. Pajeczyna do udekorowania domu na Halloween czeka obiecujaco w szafie. Poczeka jeszcze kilka tygodni, a na niej zamieszkaja nasze styropianowe wielonogi. :niezle:


 

niedziela, 30 sierpnia 2009

Brzoskwiniowe lenistwo

Dawno nic nie pisalam... "wypisuje sie" obecnie w pracy za wszystkie czasy, te dobre i te zle... Dzis w drodze na farme w Colts Neck, gdzie kazdego roku jezdzimy na brzoskwinie i naktarynki, dzieci spytaly mnie czy spelniam sie w pracy i jestem tym, kim chcialam byc, gdy dorosne... ;)

Jestem tym, kim chcialam byc, gdy dorosne. Jestem spelniona. Jestem szczesliwa. Jeszcze kilka miesiecy temu bylam strzepkiem nerwow, ktory nie potrafil egzystowac bez stabilizacji zapewnianej wlasna praca zawodowa. Dzis, po wielu miesiacach, przespalam noc bez budzenia sie z mocno bijacym sercem, sniac o... coz, nie o pracy. :wysmiewa: To, ze wreszcie udalo sie obudzic w poczuciu relaksu i spenienia, to prawdziwy sukces. A juz mialam zamiar prosic mojego medyka o wspomaganie obok tego szamponu na lysienie, ktory mi tak gorliwie przepisal w czwartek. ;) Ale nie. Nie mruknelam nic, gdy spytal, ze czy spie dobrze. Chcialam miec jeszcze jedna szanse z sama soba. "Tough it out, Ewka" - powiedzialam sobie. Udalo sie. Moze uda sie moment utrzymac.

Anita chce wiedziec kiedy ona bedzie wiedziala, kim chce byc, gdy dorosnie. Mowie jej, ze to nie jest wazne aby wiedziec w danym momencie, bo czlowiek zawsze poszukuje siebie i zmienia zdanie i ma w dodatku do tego calkowite ludzkie prawo. Sztuka jest by umiec z danej chwili czerpac szczescie i zadowolenie. Raz mozna byc dorosnietym nastolatkiem i cieszyc sie z zaczecia nowej szkoly, innym razem mozna byc babcia-podrozniczka poszukujaca siebie na Karaibach. Czlowiek zawsze dorasta. Uprzytomnilam sobie, ze na farmie w Colts Neck byla z nami moja babcia. Szalona, zawsze szukajaca nowych wrazen, nigdy nie kwestionujaca swych poczynian, zawsze umiejaca sie cieszyc z tego, co przynosila chwila.

Wpadlismy dzis na farme w istnym glodzie zrobienia czegos razem, we czworo. Brakowalo nam tego cale lato. Sa pierwsze jablka, sa brzoskwinie, nektarynki, pomidory, melony, kukurydza, a nade wszystko jest piekne slonce.

Obrazek

:kosmita: trafia od razu na jablka blizniaki. Martha w ogole nie daje sobie przetlumaczyc , ze z bliznakow mozna zrobic pojedyncze jablka, a krazace osy doprowadzaja ja w kilka minut do ciezkiej histerii.

Obrazek

Na brzuchu ma jeszcze slad od ukaszenia osy w Kanadzie, widok lizacych z luboscia fermentujace owoce u stop drzewek przywoluje traume sprzed tygodnia.

Obrazek

Udaje mi sie ja udobruchac stawiajac na jej strazy tate i starsza siostre. Odwaza sie siegnac po owoce i dasam kladziemy kres.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Maly, spocony potarganiec syci sie slodycza i soczystoscia owocow, ale uwaznie rzuca wokol nerwowe spojrzenia kontrolujac obecnosc os.

Obrazek

Przelatujemy przez jablka, rzucamy sie na nektarynki, potem na brzoskwinie.

Nie chce mi sie nic zrywac, :kosmita: robi to calkiem niezle za mnie. Fajnie jest nic nie robic, a miec. :wysmiewa:

Obrazek

Obrazek

Upycham sobie pare soczystych owocow wypelniajac braki w staniku. :smiech: Dzieci sa zachwycone, bo wreszcie moge konkurowac z biustem tatusia. :rolf:

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Dziewczyny zaczynaja kwiczec, ze za goraco.

Obrazek

:kosmita: postanawia ratowac od slonca przeswitujaca lysine kapeluszem z... grzyba

Obrazek

Martha chlodzi czaszke zgarniajac wlosy w cebule.

Obrazek

Anita postanawia przetestowac kapelusz z grzyba na wlasnej skorze.

Obrazek

Czas zmykac z patelni i uciekac do chlodu klimatyzowanego samochodu... Jak dobrze oddac sie brzoskwiniowemu lenistwu wsrod pachnacych owocow i skwaru ostatnich dni lata...

Obrazek