Zaczynaja sie wakacje. Ale nie od razu dla wszystkich w tym samym czasie. Podczas gdy Anita z satysfakcja powiewa nam przed nosem swoim swiadectwem oraz 3-ma dyplomami za rozne wzorowe sprawy, Martha ma jeszcze tydzien do konca przedszkola. Role sie odwracaja. Anita pierwszy raz ma szanse odprowadzic siostre do przedszkola. Ma tez sanse odwiedzic stare katy, bo bylo kiedys to bylo tez jej przedszkole. Jakze jest zdziwiona, ze sie zmienilo... Ona tez sie zmienila odkad siedziala na malym krzeselku...
By sie nie nudzic, organizujemy tradycyjnie wypad na farme. Dziewczyny sa zachwycone przyjaznym kozim rodem.

Kozy sa zachwycone pieszczotami malych rak. ;-)
Idziemy odwiedzic tez prosie w chlewie. Prosie wyglada bardziej jak poldiable, a moze nawet caly diabel z ta swoja czarna kosmata morda. Martha umiera z ciekawosci czy uda sie go poglaskac.

A poniewaz ciekawosc to pierwszy stopien do swinskiego bagienka, Marthasek oczywiscie laduje tam pierwsza. Wrzask i smrodek. Nie wiem co mocniejsze. Dowodow w postaci fotografii brak, bo lowienie i czyszczenie delikwentki pod wiejska pompa konsumuje nam cala energie.
Piec lat temu Anita byla ostrozniesza z prosiakami... I w ogole w zyciu w zadne swinskie blotko nam nie wpadla. Chyba. Zdecydowanie mocnych wrazen nam tyle nie dostarczala.

Po tym swinskim incydencie czas ruszyc na truskawki. Na odchodnym, dziewczyny oniemiale wpatruja sie w kozie szczescie na dachu.

Truskawki sa. Male, slodkie i nietypowe.

Anita zbiera z koncentracja godna podziwu.

Kiedys zamiast zbierac truskawki, tulila do siebie pluszaki i czekala az wlozymy jej najpiekniejsze okazy prostro w dzob.

Martha nie przejmuje sie ani pluszakami, ktore zostaja w aucie chwilowo pokonane przez zywe atrakcje, ani tez nie czeka, az ktos ja nakarmi. Zbiera truskawki ochoczo prosto do dzioba, a pojemnik sluzy jej do zbierania ladnych kamykow.

Po ciezkiej pracy na farmie czas na relaks i dbanie o urode. Dziewczyny potrafia ostatnio w zgodzie (chwilowej) zadbac o siebie nawzajem. Martha odkrywa, ze umie wiazac konskie ogony!

Jeszcze niecale piec lat temu do glowy Anicie nie przyszloby, ze jej siostra bedzie taka partnerka do zabawy.

Po wlosach przychodzi kolej na pazury.

A potem na deser. Ale o dlonie kobiece trzeba nalezycie dbac i chronic je przed naglymi zmianami temperatury.

Trzeba tez zazyc troche slonca w wygodzie i przyjazni.

Nie tak dawno role byly odwrocone, a przyjazn dopiero kwitla.

W wakacje zaczyna sie sezon na zabawy.
Zabawy z przyjaciolmi...

Zabawy z rodzina...



Zabawy samotne...

Zabawy zwariowane...

Moja mala Martha, moje najmlodsze dziecko, moje ostatnie szczescie konczy nastepny wazny etap w zyciu. Nie tak dawno zegnalismy sie z cycem, potem z pieluchami, potem ze smoczkiem, a teraz zegnamy sie z przedszkolem.

Gryze policzek od wewnatrz by nie poryczec sie ze wzruszenia i pstrykam zdjecia gleboko oddychajac. Jednak twarda ze mnie sztuka, niczego sie przez te kilka lat nie nauczylam. Gdy Anita miala zakonczenie przedszkola, tez nie uzbroilam sie w paczke chusteczek do nosa. Ale pod reka byl cienki kocyk Marthaska, ktory swietnie nadawal sie do wycierania matczynych lez wzruszenia.

Martha jest nie mniej wzruszona ode mnie. I bardzo z siebie dumna.
A my z niej. Anita na te okazje stroi sie w nowa kiecke. Ona i sukienki? W kominie zapisac! I to z wlasnej woli...

Az sprawdzam, czy jej nic nie jest. Nastepnego dnia wciaga na siebie szorty tak krotkie, ze jeszcze tydzien temu bylaby o nie awantura. W kominie zapisac po raz drugi!
Wreszcie rozpoczynaja sie wakacje dla wszystkich istot mniejszych.
Wylega sie nasz motyl. Tak, ten z zeszlego odcinka, ten, ktory przyszedl do nas zaraz jak sie nie wysiedzialo niebieskie jajko wedrownego drozda.

I trzeba go pozegnac. Z zalem. Powraca do nas przez szereg dni, wtapiajac sie idealnie w bratki w okiennych donicach.

Odwiedzamy na plaze. Puszczone z samochodu na wolnosc panny nie posiadaja sie z radosci.


A jeszcze tak niedwno zamiast skakania po falach i parady kostiumow kapielowych bylo zajadanie sie piachem...

... i rycie bez opamietania.

Spotykamy bardziej egzotyczne stwory niz zwykle kozy.


Cudownie mieszkac tak blisko gor i oceanu i jezior i zwyklej smierdzacej swinskim korytkiem amerykanskiej wsi.
Do zobaczenia w Polsce! |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz