| Sa sprawy, o ktorych nigdy nie pisze. ;-) Dla tych, ktorzy pisza w blogach to znajoma rzecz. Sa sprawy, przy ktorych otwartosc nie ma miejsca bytu, przy ktorych zaczyna sie cos co nazywa sie prywatnoscia... Albo co nazywa sie strachem. Albo wstydem. :oops: Ale dzis postanowilam odslonic kilka spraw, ktore sa albo prywatne, albo do ktorych strach lub wstyd sie przyznawac. :PZadna rodzina nie jest idealna. Nasza zwlaszcza. :twisted: Choc ciagle slysze inaczej. Dobrze sie maskujemy. :P I zwlaszcza ta „przedluzona” czyli swiat ponad 2+2. My sami jestesmy ze soba dobrze zzyci, ale gdy przychodzi do konfrontacji z dalsza rodzina (czytaj dziadkowie) roznie bywa z tym zzyciem. Nie mniej jednak poczucie humoru nas nie opuszcza, dzeki czemu wciaz udaje nam sie utrzymac wiezi, nawet na duza odleglosc. Staramy sie spedzac razem choc kilka dni w roku. Tak tez jest i tego lata. Tydzien spedzony w gorach z dziadkami z krainy klonowego syropu, ktorzy sa nie tylko starej daty, ale tez nigdy nie wychowywali dziewczat, nalezy do tych spraw, ktore mnie osobiscie jako mame dziewczat wypelniaja czasem strachem. To taki strach czesciowo nieuzasadniony. Czesciowo jednak to zupelnie realnie uzasadniony strach przed stereotypami, ktorymi czasem zupelnie nieswiadomie pelni sa starsi ludzie. Zostawiajac dziewczyny z ich tata pod opieka dziadkow czuje sie pozbawiona tej calkiem zdrowej matczynej kotroli nad dobrobytem corek. Okazuje sie, ze czesc moich obaw typu podkarmianie wnuczat cukierkami czy pozwalanie im na totalny luz gdy juz tego luzu byc nie powinno, sa zupelnie uzasadnione. Dziadkowie za cene swietego spokoju, chetnie lamia moje zasady pod przymknietym okiem taty, ktory rowniez pragnie swietego spokoju. Bo co tu wiele krecic... Babsztyle sa bardzo cwane, po kilku minutach juz wiedza jak dziadkami manipulowac by dostac to, czego normalnie w zyciu od starych nigdy nie wycyganily. Oprocz cyganstwa i kombinatorstwa dla uzupelnienia wrazen wakacyjnych, oraz odwiedzenia dziewczyn od niecnych planow poprzez wypelnienie im czasu, sa fajne wycieczki po gorach i ogladanie wodospadow. ![]() Wodospad 1 | Wodospad 2 | Wodospad 3 | Wodospad 4 Oraz wycieczki po mokrych plaszczyznach. ![]() Oraz wypadki, ktore pokazuja prawdziwe twarze buntowniczek. Wycieczki po mokrych kamieniach czasem koncza sie zamoczeniem pupy. A taka mokra pupa oraz brak fatalaszkow na zmiane, to powod do totalnej obrazy majestatu mlodszej stazem ksiezniczki. ![]() Babcia jest zszokowana, ze pannice maja pretensje do strojow, ze dobieraja spodniczki do bluzek i grymasza przy fryzurach, bo ich chlopcy chowani ponad 30 lat temu nigdy takich pretensji nie mieli... Plec nicpo odmienna, charakterki tez niczego sobie... Okazuje sie, ze dziewczyny szokuja tez dziadkow swoim apetytem na przygody i brakiem obrzydzenia jesli chodzi o zbieractwo wszelkich robali, kamieni, znalezisk i lowieniem oslizglych ryb, ktore potem przychodzi wszystkim czyscic z lusek. ![]() Dziewczyny generalnie naleza do malo obrzydliwych. Nie przeszkadza im paskudnie szaro-bura plaza nad rzeka Delaware. Ryja w zwirze ku zgrozie babci i dziadka. ![]() Wcale tez nie maja ochoty myc sie po takiej eskapadzie. Bo w wakacje z dziadkami mozna pokombinowac i przetestowac jak daleko sie zajdzie. Mozna polozyc sie na szlaku na lawce jeczac, ze sil brak zadajac niesienia na barana. ![]() Mozna tez jekami wymusic wizyte na prawdzwym wiejskim odpuscie w wydaniu amerykanskim, gdzie nie tylko pozera sie tone waty cukrowej, ale tez wiruje na karuzelach, oglada pokazy zimnych ogni i naciaga sie dziadka na kase na strzelnice, gdzie wygrywa sie paskudne pluszaki za dolara. ![]() Po tygodniu z rozpastwionymi wnuczkami, dziadkowie chyba maja troche dosc. ;-) Gdy przyjezdzam by do rozbrykanej gromadki dolaczyc, nie moge sie polapac w nastrojach. :shock: Dziewczyny wpadaja na pomysl, by dziadkow jeszcze troche podraznic zanim odjada... :P Gdy mama i tata jada po sprawunki, dziewczyny przebieraja sie za tate, robiac w pokoju tak tragiczny balagan, ze dziadkowie ze strachu przed synowa wpadaja w panike i biora ten ostatni pokaz inwencji i poczucia humoru za celowa probe przewrotu i niesubordynacje. ![]() Ja nuce pod nosem przekornie piosenke "Girls just wanna have fun!" a dziadkowie zalamuja rece. ;-) Obrywa mi sie za wychowanie dzieci, a wlasciwie jego totalny brak ;-P Zupelnie jakbym to tylko ja byla to wychowujaca strona. :evil: Przelykam jednak, choc z trudem, ich przemowe jako dziwaczny epizod, gdy steskniona za cala rodzinka dolaczam do willi w gorach, gdzie rankami podchodza do tarasu stada saren, a wieczorajmi cykady urzadzaja takie koncerty, ze nie mozna zasnac bez zamknietego okna. Dopiero miesiac pozniej przy szczerej rozmowie dowiaduje sie, ze jest im przykro, ze sie tak zdenerwowali, bo oni ze strachu przede mna, :shock: uchodzaca za perfekcjonistke synowa, :roll: chcieli by wszystko bylo na moj przyjazd perekt, lacznie z poskladanymi ubraniami ich syna. Tak wiec robi mi sie glupio, ze mam taka durna in zupelnie nieprawdziwa opinie u tesciow. I ponownie widze, ze jestesmy teraz ze soba malo zzyci, a kiedys, gdy nie bylo dzieci, bylismy bardziej. Maja o mnie wyobrazenie sprzed lat, ktore jest bardzo dalekie od prawdy. A i ja nie potrafie sie zrelaksowac jesli chodzi o wlasne zasady i patrzec przez palce na doswiadczenia docieraniowe dziewczyn z dziadkami. Prawda odsloniona jest taka, ze do perfekcjonistki mi daleko. Podloga nie zawsze u mnie jest czysta, raczej trzeba nauczyc sie fruwac nad rozrzuconymi zabawkami, a cukierkami sama czasem przekupuje dzieci. Tylko mi wolno, a innym nie. Bo ja jestem mama i mam nad nimi kontrole. A inni moga sami siebie wypychac cukierkami i pozwalac dzieciom chodzic spac z nieumytymi nogami. Wydaje sie: mam inne standardy dla siebie, bo uwazam, ze mi sie nalezy, bo jestem mama. ;-) I wiecie co? Wcale mi z tym nie jest tak zle. W kazdym razie, druga polowe urlopu spedzamy sami we czworke, bo taki byl plan od poczatku. Jest super, choc upalnie. Ale mozna na tarasie moczyc sie w malym baseniku dla niemowlat. ![]() Mozna tez dosiasc motoru w fabryce precli i udawac, ze pruje sie przed siebie na oslep. ![]() Mozna lazic po gorach pozujac do zdjec jakby to byl profesjonalny photoshoot modelki. ![]() Albo udawac, ze fruwa sie jak ptak. ![]() Mozna tez podpierac skaly rodzinnie. ![]() Albo udawac pociag na opuszczonych torach w miasteczku Jim Thorpe. ![]() Leniwe popoludnie nad jeziorem zamienaja sie w lapanie tlustych motyli. ![]() Kluczem programu i zarazem uwieniczeniem wakacyjnego jest wycieczka do rezerwatu motyli. Zwlaszcza, ze tatus, ktory tego dnia obchodzi urodziny, zostaje uhonorowany przez opiekunke rezerwatu w specjalny sposob.... ![]() Jest zywym przykladem tlustego dosc motyla-lakomczucha. ;-) Teraz moge mu tym zdjeciem do konca zycia grac na nerwach. :-D Spedzamy niezapomniane chwile z podopiecznymi monarchami w rezerwacie. ![]() ![]() Oczywiscie powrot do domu oznacza szal zabaw tym, co nie bylo dostepne na wakacjach. ![]() Oraz wypiecie sie na mame, gdy usiluje zrobic przytzwoite zdjecia. Zaczynam miec watpliwosci w to czy rzeczywiscia ja je dobrze wychowuje. 8) ![]() A do domu przywozimy pojemniczki z gasiennicami rusalki osetnika w licznie 8. Rozwija sie nasza domowa hodowla, tata z mama budja klatke, ktorej dziewczynki dzielnie dogladaja. ![]() A gdy przychodzi pora by motyle wypuscic, kazde z nas przekonane, ze stara indianska legenda przyniesie nam spelnieni marzen, uwalnia po dwa motyle cicho zyczac sobie by owady zaniosly nasze marzenia do Matki Natury. ![]() ![]() Po wyjezdzie jest nastepny juz krotszy wyjazd sam na sam z tata pod namiot do Cape May. ![]() Dziewczyny zaliczaja wyprawe na ocean w celach podgladania delfinow i cale mmostwo innych atrakcji takich jak plazowanie, jedzenie tony lodow oraz nocne smazenie marshmallows nad ogniskiem. Wszystko oczywiscie wydaje sie, bo tata pstryka mase zdjec zapominajac, ze to dowody rzeczowe. Przed mama nic nie udaje sie ukryc. Za to tata zdobywa cala mase punktow. :-D ![]() Tak prawie schodza nam wakacje. Niebawem zacznie sie szkola. Nasz ostatni wypad wakacyjny opiszemy juz w nastepnym odcinku. :-D |
sobota, 9 września 2006
Tajemnice wyjawione
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz