wtorek, 4 maja 2010

Kostaryka, cz. 4

Sroda, 7 kwietnia

Dzien wyprawy na Isla Tortuga czyli Wyspe Zolwiowa. Droga wynosi ponad 90 km wzdluz poszarpanego brzegu polwyspu nikojskiego w kierunku wioski Montezuma.

Wyruszamy o bladym swicie przed wschodem slonca na ten szlak, ktorego nie powstydzilby sie Indiana Jones.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Bez napedu na cztery kola nie da rady przeprawic sie przez te skaliste, pozbawione asfaltu drogi, ktore co jakis czas przerywaja koryta rzek. Suchy sezon ma swoje uroki, rzeki wygladaja bardziej jak kaluze rozrzucone grzie niegdzie po kamienistych wawozach, nie mniej jednak 2 z nich podwyzszaja nam poziom adrenaliny gdy dojezdzamy do ich brzegow. Nie widac glebokosci nawet po wjechaniu w metne koryto.

Obrazek

Obrazek

Wycieczka motorowa lodzia na wyspe trwa 45 minut. 45 minut wiatru we wlosach, slonych kropli Pacyfiku na twarzy i slonca przypalajacego plecy do czerwonosci. :smiech:

Obrazek

Obrazek



Docieramy do skalistych wyrostkow by podgladac tropikalne ryby. Wrzucamy na siebie sprzet...

Obrazek

Obrazek

... i zanurzamy sie w przerazliwie slonej wodzie. Ryby widac juz ze statku, klebia sie pod woda lawicami, polyskuja bajecznymi kolorami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mama zostaje na lodzi i karmi je chlebem tostowym, a my wpadamy miedzy te teczowe lawice probujac zlapac, dotknac, doswiadczyc jak najwiecej z tego niepowtarzalnego zjawiska. Woda jest przezroczysta i cudownie lazurowa.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widac nasz punkt docelowy, tropikalna wyspe Tortuga, ktora jest prawdziwym klejnotem na Pacyfiku i wszystkim tym, czego oczekiwaloby sie od tropikalnej wyspy: otoczona pasmem bialego piachu, zacieniona cudnie palmami, ze skalistymi brzegami tam, gdzie konczy sie plaza. Miejsce absolutnego odpoczynku zamieszkale przez dzikie indyki, swinie i papugi. Tam udajemy sie na lancz, po czym reszte czasu spedzamy leniwie moczac sie w superslonej wodzie przenoszeni fala raz do brzegu, raz w srodek oceanu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Droga powrotna jest trudna. Obieramy bezpieczniejsza trase, ktorej odcinki asfaltowe znikaja w ciemnosciach zamieniajac sie w skaliste drogi nad urwistymi brzegami zatoki nikojskiej. Auto grzeje sie niebezpiecznie nie wyrabiajac na tej wariackiej trasie. Nie pamietam ile rozancow odmawiam po drodze umierajac ze strachu. :smiech: Docieramy do domu w ciemnosciach jak w kopalni. Z ulga. I zachwyceni przezyciami na wyspie. :wniebie:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz