poniedziałek, 1 stycznia 2007

Nieletnia i Malolata

Z indorem w roli glownej Tegoroczne Swieto Dziekczynienia jest zwlaszcza dla mnie ogromnym powodem do radosci, bo celebracje maja miejsce w naszym domu. Przygotowania obracaja sie wokol dziekczynnej uczty. Gwozdz programu, 20-funtowe ptaszysko, zostaje poddane zabiegom pielegnacyjnym by jak najlepiej wypasc na scenie.
Z zakasanymi rekawami krzatam sie po kuchni popijajac kawke w przerwach miedzy czarowaniem obsesyjnie wrecz zaplanowanych dan. Jeszcze troche, a dom zabrzmi swiatecznym gwarem nielicznych aczkolwiek przemilych gosci.

Gdy ja walcze z kolejna potrawa w kuchni, Nieletnia i Malolata przygotowuja wlasny program we wlasnorecznie wykonanych indianskich pioropuszach. Odgrywaja role przyjaznych Indian, ktorzy przyszli odwiedzic pierwszych osadnikow by razem cieszyc sie z plonow.

Uczta z przyjaciolmi wypada wspaniale. Dom wypelniony smiechem i jadlem gwarantuje relaks w to jedyne, wyzute z materialistycznego pedu, rodzinne swieto. Cieplo z domowego kominka i pelne brzuchy nie pozwalaja nam jednak zapomniec nam o tym za co jestesmy wdzieczni w zyciu.
- Anitko, za co jestes wdzieczna tego roku? – pytam ciekawa odpowiedzi. – Za mame i tate i przyjaciol. Za zabawki. I czasem za Marthe. ;-P

- Martha, a ty, coreczko, za co jestes wdzieczna? – Za Feeelkaaaa, za guuume do zuuuucia... musze kupe. :X

Nie musze sie zastanawiac za co wdziecznosc mnie ogarnia, a dziekowac mam za co. Los obdarowuje mnie szczodrze, juz dawno nauczylam sie otwierac ramiona i lapac by niczego nie wypuscic. Nawet tej chwili z kupa. ;-P
Pisarka Anita jest utalentowana (a jej mama kompletnie ma w glowie przez to przewrocone). Anita z latwoscia i pasja. Jej prawdziwym literackim sukcesem jest pierwsza ksiazka dla przedszkolakow. Spedza nad nia kilka tworczych wieczorow, przychodzi na konsultacje, rozwaza pomysly, realizuje je ze skupieniem. Ksiazka jest drukowana na komputerze, ma recznie robion ilustracje.

Z ksiazki przynosi ocene celujaca. Dumna jest z siebie i usatysfakcjonowana. Z przyjemnoscia odwiedzam w szkole jej wychowawce. I wciagam nosem i uszami okrzyki zachwytu. Bo oprocz pisarskiego talentu, okazuje sie rowniez, ze pierworodna ma talent matematyczny. A to ci dopiero mini-kujon wyrosl przy naszym boku! Szkoda, ze jednak nie wszystko jest dla ciebie takie latwe, coreczko. Z troska relacjonuje nauczycielce to, co mi coreczko przekazalas. W nowej klasie ciezko ci zawiazac przyjazn. Nie masz odwagi zainicjowac sama relacji z nowymi kolezankami. Jest ci przykro, ze masz tylko jedna bliska kolezanke. Czekasz niecierpliwie na pierwszy krok innych dziewczynek. Skad ja to znam? Czuje twoje rozczarowanie. Bardzo chcemy ci pomoc z twoja ukochana nauczycielka... Zawiazujemy spisek. Juz po 2 tygodniach wpadasz do domu podekscytowana wolajac, ze masz 3 nowe mile kolezanki! Spisek dziala. Mam nadzieje, ze predko sie o nim nie dowiesz. 8) :x
Czas na krotkie rozstania Dorastanie to czasem rozstania. Siostry-nierozlaczki zanurzaja sie coraz czesciej w prywatne sprawy. Rozchodza sie drogi towarzyskie, przyjecia urodzinowe zaliczamy pojedynczo. Mam okazje obserwowac je w ich srodowiskach, wsrod rowiesnikow. Sa niezwykle rozne. Martha wodzi rej wsrod grupy kolezanek. Nie ma wystajacych lokci, nie rzadzi, nie rozstawia towarszystwa po katach. Ale gdy nie ma ochoty na jakis aspekt zabawy, odmawia, potrafi zawalczyc o swoje. Troche stanowczosci i grozna mina rozawiaja mnie do lez. Chyba wydaje jej sie, ze jest taka dorosla... Pogoda ducha i troche czupurnosci zdobywaja uznanie kolezanek.

Wypady male i wieksze Jak badzo cieszymy sie z tych wszystkich skrywanych przed wami planow! Do ostatniej chwili nie wiecie, ze dzis zabieramy was do...
... teatru...

... jutro do kina...

... a za tydzien na spotkanie z Ekspersem Polarnym i Mikolajem. Ekspres Polarny rusza z Phillipsburga, PA.

Popoludnie jest mrozne, ale pelne radosnego oczekiwania. Oczekiwania z biletami w rekach na dobrotliwego brodacza w szkarlatnym odzieniu.

Gdy pociag rusza, konduktor z byszczacymi mosieznymi guzikami sprawdza nasze bilety – identyczne jak na filmie! I identycznie jak na filmie dziurkuje je ku uciesze dzieciarni.

Rozszerzone zrenice, figlarne minki, przekomarzanie sie przy goracej czekoladzie i kruchych ciasteczkach... patrzymy na was z tata wzruszeni sluchajac opowiadania o chlopcu-niedowiarku. Zdajemy sobie sprawe, ze to byc moze juz ostatni rok gdy wiara w Mikolaja nie jest jeszcze mocno zachwiana mimo pojawiajacych sie troche sprzecznych informacji, ktre budza watpliwosci.
- Mommy, do you think I can give Santa a hug? – pyta Martha podniecona podskakujac w miejscu. – Can I? Can I? Will it be OK?
- Go for it, honey. – mowie dodajac jej odwagi i widze jak w sekundzie maloletnia trzpiotka rzuca sie Mikolajowi na szyje i dydnda u niego w objeciach jak jeden z tych dzwoneczkow, ktore rozdaja jego elfy.

Przejecie w oczach dziecka przy spelnionym marzeniu warte jest kazdego z tych buntow, ktore ostatni przechodzimy przy kazdym wyjsciu z domu. ;-) Czar nie pryska, gdy Mikolaj zaprasza Anite do siebie. Nieletnia malo nie wylezie z siebie, pzed tym zaproszeniem, zazdrosnie patrzac na odwage mlodszej siostry, ale nie majac odwagi ruszyc sie z miejsca. Na haslo Mikolaja pojawia sie blysk w jej niesmialym spojrzeniu, chwila zastanowienia i dziecko juz tuli sie do brodatego jegomoscia. Lody topnieja w oczach. A jeszcze kilka lat temu mowy nie bylo by na kilka metrow podeszla do brodacza.

Cudowne sa te nasze rodzinne wypady. Tata – glowny pomyslodwawca i sponsor tegorocznych wypraw – sam jak dziecko cieszy sie patrzac na malolaty. Za szybko dorastacie...
Czas dawania Tegoroczny okres przedswiateczny obdarza was wyjatkowo szczodrze. Tyle zastrzykow pozytywnej energii, tyle wrazen. Branie jest przyjemne, o tym wiemy bardzo dobrze. Jak przyjemne jest dawanie, przekonuja sie dziewczynki wystepujac ze swoim tanecznym zespolem w domu starcow i podczas akademii swiatecznej.

Anita coraz czesciej wspomina, ze nie chce juz tanczyc w zespole. Jej najlepsze partnerki odeszly. Z nowymi wiez nie jest na tyle silna by przezwyciezyla nagla niechcec do tanca. Staram sie ja zachecac i przywracac jej radosc z tanca, tym bardziej, ze jest swietna. Chyba jednak wkrotce pozegnamy sie z zespolem, bo motywacji dziecku brakuje, a na samej matczynej ambicji jeszcze nikt daleko nie zaszedl. Szkoda mi, ale w nagrode mamy super wspomnienia.

Kto nadazy za nieletnimi... Ja, matka nieletniej i malolaty, miewam nielada problemy. Ostatecznie nieletnia bylam dziescia lat temu i chyba wyszlam z wprawy. Radosc z dlugo wyczekiwanych dziewiatych urodzin, planowanie, koordynowanie z kolezankami, nagle w godzinie zero zamieniaja sie w lawine lez frustracji. Choc ranek zaczyna sie calkiem przyjemnie gdy mlodsza siostra wrecza nieletniej prezent od siebie, czarne chmury nadczodza gdy raczki malolaty siegaja po kolejne prezenty starszej siostry i spotykaja sie z brutlnym „nie rusz, to moje!” Co jak co, ale okazja zdecydowanie nie usprawiedliwia naglej wrogosci. Zwracam uwage nieletniej, ze ma sie kontrolowac. Wybucha histeria. Dramatyczne „I hate my birthday! I hate everything in the whole world!” i „This is the worst day of my life!” dezorientuja mnie i kosmite pozostawiajac niewiele energi na gaszenie pozaru. Jednakze pozar wygaszony musi byc, wszak urodziny nieletniej tak dlugo planowane nie moga byc calkiem spalona okazja. Nadzieje nieletniej nie moga isc z dymem negatywnych emocji nagromadzonych poprzez stawianie sobie zbyt wysokiej poprzeczki oczekiwan. Nastaje cisza.

Nadchodzi popoludnie, pyszna zabawa z kolezenskim i kuzynowskim babincem w Sports’n’Stuff zmienia komentarz dnia na „This is the bestest day of my life.” W przyrodzie nastaje rownowaga.
Udane szalenstwo z dzieciakami...

Stawanie na glowie...

Przyjecie z pizza w stanie ogolnego wyczerpania fizycznego (reanimowac nie trzeba, ale pasowe twarze troche mnie przerazaja)...

I tort-niespodzianka z psiakami potrafia obrocic dzien najgorszy w dzien nadzwyczajny.

Wszystko zalezy od budowania wlasnych oczekiwan. I szczegolnym pilnowaniu tego, by nie przerosly nas one w najmniej odpowiednim momencie.
Nowa lekcja dla Nieletniej, nowa lekcja dla Wapniakow. ;)
Piekna jak las Tradycyjnie, do obrzydzenia i znudzenia, wyprawa po choinke w naszej rodzinie ma miejsce po Anity urodzinach. Tata z radosci wpada w szal pilowania i ku konsternacji malolaty robi podchody do maminej szyi.

Dziewczyny puszczaja sie w bieg pomiedzy choinkami dopadajac co ladniejszych okazow, obejmujac je z umilowaniem i wykrzykujac, ze to ta, to ta... Wreszczie „ta” odnajduje sie na samym skraju farmy choinkowej, a tata daje upust nagromadzonej energii.

Do pachnacej choinki w tym roku dochodzi premia w postaci piosenki wyuczonej z przejeciem w polonijnej szkole:
Sta³a pod œniegiem panna zielona,
nikt prócz zaj¹ca nie kocha³ jej.
Nadesz³y œwiêta i przysz³a do nas.
Pachn¹cy goœciu, prosimy, wejdŸ.

Choinko piêkna jak las,
choinko zostañ wœród nas.

Jak d³ugo zechcesz z nami pozostañ,
niech pachnie tob¹ domowy k¹t.
Wieszaj¹c jab³ka na twych ga³¹zkach,
¿yczymy wszystkim weso³ych œwi¹t.

Choinko piêkna jak las,
choinko zostañ wœród nas.

Piosenka w wykonaniu Malolaty i Nieletniej rozbrzmiewa po calym domu zabawnym akcentem naszej emigranckiej rzeczywistosci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz