poniedziałek, 5 marca 2007

Marcowe koty


Moze niezupelelnie marcowe, ;-) bo calosc dzieje sie jeszcze w lutym, ale publikacja marcowa, wiec niech beda marcowe. Jakie koty? Te mialczace. Miauczace przeciagle i namietnie. Miauczace tak, ze mamie uszy puchna. „Moooommyyyyy” „Moooommyyy” „Moooommyyy”... wciaz wydaje mi sie, ze jestem niewdziecznica, bo takie „mommy” powinno dzialac jak balsam na moja dusze. Wszak nie kazda kobieta doswiadcza stanu „umamienia.” Jednak co w nadmiarze, to niezdrowo. Zwlaszcza na uszy, pomijajac dusze. Co robic by nie slyszec miauczenia, ktore ma umamic mame? I miec upragniona chwile swietego spokoju?Trzeba dzieciom czas zorganizowac.

Najlatwiej udawac, ze sie nie zwraca uwagi na proby umamienia. Wowczas zabawa wre i jest najswietniejsza w najwiekszym balaganie...

Mozna tez jedna zapatrzona w siebie ksiezniczke usadzic przed lustrem.

A drugiej podsunac zabawe zwierzakami, ktore namietnie kolekcjonuje.

Ale na dluzsza mete to nie dziala. :twisted: Trzeba wiec wymyslac coraz to nowe rozrywki. I czasem wyjsc z domu by chwila swietego spokoju nabrala innego wymiaru. Bardziej rodzinnego i mniej samolubnego wymiaru. ;-) :P
Zime mamy tylko sztuczna tego roku. Ale sztuczna nie oznacza, ze calkiem do bani. Mozna sie swietnie bawic na zjazdach detkowych.

Wszyscy zapominaja o miauczeniu, za to oboz kotow dzieli sie na dwie grupy, z ktorych jedna chce zjezdzac z obrotami (mama i Martha), a druga nie (tata i Anita). Zamiast miauczenia sa wiec piski i wycia tych, ktorzy sa uszczesliwieni obrotami i tych, ktorych pozera strach.

W kazdym razie kazdy dostaje porcje tego, co lubi najbardziej. Obiecujemy sobie wrocic na zjazdy jeszcze w tym roku.

Miauczenie wraca do normy, ale niebawem przeradza sie w zachwycone westchnienia gdy wlentynkowy tata obdarowuje panny swego serca kwiatami. Bo ktora kobieta, nawet ta najmniejsza, nie lubi otrzymywac kwiatow?


A gdy juz mowa o kwiatach, po sztucznym sniegu ruszamy na poszukiwanie sztucznej wiosny. Bo jak wszystko w Hameryce ;-) , lacznie z pogoda, mozna sobie zafundowac sztuczne. :P Trafiamy na niezbyt szykowna wystawe kwiatow. Najpieknieszymi ozdobami wystawy sa chyba dzieciaki podniecone widokiem malej tajemniczej bramki obrosnietej mchem.

Kwiatkow jest troche, ale wiecej jest sprzedawcow kamieni ogrodowych. :?
Gdyby nie obrzydliwa won nawozow sztucznych, mozna byloby sobie wyobrazic, ze jestesmy w epicentrum wiosny.

Upojone zapachem kwiatkow, panny wracaja niechetnie do domu.


Upojone zapachem kwiatow, w domu zaczynaja kocie harce. Majtkowe tance.

Przy takim napadzie glupawki nie pozostaje nic innego jak zagonic pannice do jakegos konkretnego zajecia.
Podczas gdy Anita i ja oddajemy sie blogiemu miksowaniu musu czekoladowego...

... Martha korzysta z nieuwagi i oddaje sie rownie blogiemu zajeciu miksowania... Tik-Takow.

Zdecydowanie latwiej jest zyc w swietym spokoju gdy dziecku daje sie konkretne zadanie. Mniej sprzatania na koniec dnia. :P

I wiecej przyjemnosci dla starszych i mlodszych.

I mniej miauczenia. Mniej rozdzielania walczacych kotow. Wiecej mruczenia z zadowolenia. :)

Pamietacie ekranizacje amerykanskiej ksiazki Dr. Seussa „The Cat in the Hat” (Kot Prot)? Otoz Kot Prot od niedawna harcuje po naszym domu. Tak nas czaruje swym usmiechem, ze doszczetnie zatracamy sie w tych paskach na kapeluszu i nie potrafimy sie gniewac za notorycznie rozsypywane Tik-Taki. Calusny jest ten Kot niesamowicie. A kapelusz? Kapelusz zostal zmajstrowany przez samego Kota Prota w przedszkolu. Pani troche z wymiarem pomogla. Mamie ten kapelusz na glowe wlezc nie chce. Czyli wymiar jest w porzadku. :P

Mniej miauczace i bardziej ucywilizowane koty mozna zabrac na wizyte do przyjaciol. Anita dopada z radoscia przyjaciolke mniej kocia. Tuli ja, piesci, uczy sztuczek, ktore zasadniczo psina juz umie. ;-) Oswiadcza mi, ze gdy sie wyprowadzi z domu taka oto przyjaciolke sobie zakupi. A moze nawet dwie. Nie mam nic przeciwko zostaniu psia babcia.

A Martha? Po szalenstwach z bardziej ludzka przyjaciolka w swoim wieku wpada w kociokwik. Szaleje, moze troche zaczadzona, bo u przyjaciol kopci kominek, tak, ze po pewnym czasie sami nie jestesmy pewni czy to kot czy Martha bujaja przed naszymi oczami z pilka w lapach...

Do zobaczenia w bardziej realnym kwietniowym odcinku! :-D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz