Czy przyjecie bylo udane, same ocencie.
Akademia Mlodych Szefow Kuchni powitala nas kolorami i zapachami. Jubilatka otrzymala na starcie kucharska czape z wymalowanym imieniem oraz fartuch.
Fartuch wszyscy goscie podpisali na pamiatke.
A potem zaczelo sie dziac! Oj byla tego gotowania, mieszania, wygniatania, odmierzania i porcjowania cala masa!
Na koniec czesci wypiekania z pieca wyszly piekne biszkopty z czekoladowymi lezkami.
Potem dziewczyny wziely sie za robienie kanapek z pastami wlasnej roboty.
Na koncu dzieciaki dekorowaly babeczki urodzinowe. Alez bylo przy tym slodkiego balaganu i ekscytacji!
Przyszedl wreszcie czas konsumpcji. Molde szefowe kuchni zasiadly do przygotowanego stolu i wysluchaly z uwaga opowiesci o tradycji wiktorianskich wieczorkow przy herbacie i kanapkach z pasta bekonowo-serowo-koperkowo-migdalowa.
Marthasek siedziala jak zaczarowana, powazna jak nigdy, przejeta chwila, zamyslona...
Wszyscy bawili sie swietnie konsumujac przyrzadzone wspolnie przyjecie. Co chwila rozlegaly sie glosy proszace o dokladki!
Marthaskowa babeczka byla chyba najpiekniej przybrana. Ma dziewczyna dryg.
Jak zwykle lezka w oku zakrecila mi sie gdy spiewalismy jej kolejny raz Happy Birthday. 6 lat minelo odkad Bog obdarzyl mnie cudem poraz drugi. Zdrowym i wspanialym. Tak bardzo upragnionym, po wielu trudach i przegranych. Musze o tym zawsze pamietac, zwlaszcza, gdy jest nam z tym cudem bardzo ciezko.
W zyciu piekne sa tylko chwile... Trzeba z nich czerpac pelnymi garsciami i nie zastanawiac sie co bedzie, gdy chwile mina.
I odnosic coraz to nowe sukcesy w sprawianiu komus malemu, ale bardzo waznemu, radosc.
Dawanie jest 100 razy lepsze niz branie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz