Bez Marthy w domu mam taki porzadek i cisze, ze jestem w szoku.
Pojechalismy do IKEA. Zakupy z Anita to przyjemnosc. Jestem w podwojnym szoku, jak nas to nasze najmlodsze dziecko dreczy swoimi dzikimi pomyslami na co dzien przy kazdej mozliwej okazji. Wszyscy zgodnie w restauracji w IKEA spojrzelismy po sobie i rzeklismy, ze zakupy bez Marthy sa takie przyjemne i o ilez latwiejsze. A jednak brakowalo nam jej. Ani jednego jeku, ze bola nogi, ani jednej histerii, ze potrzebuje drzwiczki od szafki z wystawy czy szmatke jako kocyk dla miska. Ani razu nie musialam jej szukac pod mebalami czy wieszakami z posciela. Ze zdumieniem stwierdzilam, ze nie jestem po tych zakupach mokra i radosnie odgarnelam snieg z auta.
Wpadlismy do domu z zamiarem zadzwonienia do dziecka i spytania czy dobrze sie bawi. Ale na progu przywital nas pies z wyraznie skruszona mina, a za nim kataklizm.
Siedze i rozmyslam... A wiec tak wyglada zycie z jednym dzieckiem... Zupelnie o nim zapomnialam. Mialm w koncu jego smak w ustach przez cale 5 lat. Zapomnialam jak zycie z jednym dzieckiem wypelnialo mi swiat w przekonaniu, ze zycie z dwojka nie moze byc o wiele trudniejsze. Za zycie z dwojka oddalabym wtedy wszystko lacznie z wlasnym zdrowiem. Wtedy nie pragnelam niczego innego, chcialam, by moja jedynaczka nie czula tej gluchej ciszy, jaka czasem bywa w domu gdzie mieszka tylko jedno dziecko. Taka jak dzis... A dzis? Dzis zapomnialam o tamtym zyciu. Zagoniona, rozerwana wiecznie w roznych kierunkach, a ostatnio calkiem na strzepy, nie mam czasu myslec jak bylo kiedys... Dzis to dar na chwile refleksji. Dar swietego spokoju. Dar przekonujacy mnie o tym, ze wiecznie, w jakis pouczajacy mnie wrednie sposob, daze do tego by moje zycie bylo trudniejsze, dzieki czemu, zupelnie paradoksalnie, staje sie bogatsze i piekniejsze. Piekniejsze o te balaganiarska trzpiotke, ktora robi halasu za dwoje, pokonuje prawa fizyki i stawia dom do gory nogami, przylatuje podekscytowana chowajac za soba male cosik i kaze zamykac mi oczy bo ma dla mnie niespodzianke. Po czym kladzie przede mna wyciete z papieru 7 serc razem zlozonych w piekna totalnie niudolna ale urocza laurke, na kazdym sercu wyznanie i obrazek. Tylko dla mamy...
Wszyscy dzis jestesmy troche zagubieni. Zycie bez integralnej czastki naszej rodziny jest dla nas objawieniem. Uczy nas nowej prawdy o nas samych i o tym jak funkcjonujemy w obliczu jej braku.
Boze, jak nam jej brakuje.
A to jeden wieczor w skali zycia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz